Blog

  • Kiedy zaczynasz myśleć jak Brudny… wiesz, że to nie jest zwykły thriller

    Są książki, które się czyta…i są takie, które wchodzą do głowy tak głęboko, że zaczynasz myśleć jak ich bohater.

    „Markiz” Przemysława Piotrowskiego to właśnie ten drugi przypadek.

    To moje kolejne spotkanie z Igorem Brudnym — zaczęło się w 2023 roku i trwa do dziś. I z każdą kolejną częścią mam coraz większą pewność, że to jedna z najmocniejszych serii kryminalnych, jakie miałam okazję czytać.

    Ale to, co wydarzyło się w „Markizie”… to już nie jest tylko dobra książka. To jest poziom, który naprawdę robi wrażenie.

    Od pierwszych stron czuć, że to nie będzie zwykła historia. Klimat jest gęsty, napięcie rośnie z każdym rozdziałem, a atmosfera momentami wręcz przytłacza. To nie jest książka, którą się „czyta dla relaksu”. To historia, która angażuje i nie pozwala się od niej oderwać.

    I w pewnym momencie dzieje się coś jeszcze.

    Przestajesz być tylko czytelnikiem.

    Ja już chyba tak przesiąkłam sposobem myślenia Brudnego, że od samego początku zaczęłam mieć swoje podejrzenia. Analizowałam, łączyłam fakty, szukałam drugiego dna.

    I właśnie wtedy zrozumiałam, dlaczego ta seria działa tak dobrze.

    Bo ona nie tylko opowiada historię — ona wciąga Cię w środek i zmusza do myślenia razem z bohaterem.

    Igor Brudny po raz kolejny udowadnia, że nie trzeba być idealnym, żeby być świetnym bohaterem. Jest szorstki, działa według własnych zasad, momentami potrafi irytować… ale właśnie przez to jest prawdziwy. I to sprawia, że chce się z nim iść przez tę historię, niezależnie od tego, jak bardzo robi się mrocznie.

    Zmiana scenerii i przeniesienie akcji nad morze to świetne odświeżenie serii. Daje nowy klimat, nową energię, choć przyznam — Zielona Góra nadal ma u mnie specjalne miejsce.

    Nie można też pominąć Kruszwicy — to postać, która wnosi równowagę i pokazuje, że w tym świecie nadal jest miejsce na lojalność i przyjaźń.

    A końcówka?

    To już nie jest napięcie.

    To jest eksplozja.

    Ostatnie rozdziały to czysty armagedon emocjonalny. Tempo przyspiesza, wydarzenia uderzają jedno po drugim, a czytelnik nie ma chwili na oddech.

    I wtedy pojawia się jedna myśl:

    Rozumiem, dlaczego markizowi de Sade zależało, żeby to właśnie Brudny go dopadł.

    ⭐ Podsumowanie

    „Markiz” to książka, która nie tylko wciąga — ona zostaje w głowie.

    To thriller, który angażuje, zmusza do myślenia i buduje emocje, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną.

    Dla mnie?100/10 🔥I jedna z najmocniejszych części tej serii.

  • Obietnica adrenaliny, a dostałam chaos myśli…

    Współpraca recenzencka.

    Sięgając po „Trapped in a lie” Katarzyny Zięciny, spodziewałam się historii pełnej emocji, adrenaliny i klimatu nielegalnych wyścigów. Opis zapowiadał połączenie miłości i świata, który rządzi się własnymi, brutalnymi zasadami. Niestety… finalnie czuję spory niedosyt.

    Największym rozczarowaniem okazał się dla mnie wątek wyścigów, który w moim odczuciu został jedynie zarysowany. Liczyłam na więcej akcji, napięcia i klimatu tej nielegalnej, niebezpiecznej rzeczywistości, a zamiast tego dostałam głównie przemyślenia głównej bohaterki.

    Kate to postać, która momentami bardziej przypominała mi narratora poradnika terapeutycznego niż bohaterkę powieści. Ilość „złotych myśli” była dla mnie po prostu zbyt duża, przez co historia traciła tempo i zaczynała nużyć.

    Również wątek romantyczny nie do końca mnie przekonał. Relacja Kate i Toma rozwija się w ekspresowym tempie – poznają się w barze, zamieniają kilka słów, a chwilę później mamy już bliskość i wielkie emocje. Dla mnie zabrakło tu naturalności i budowania napięcia, które sprawiłoby, że czytelnik naprawdę uwierzy w tę relację.

    Postacie, choć mają potencjał, nie zostały według mnie wystarczająco dopracowane. Brakowało mi głębi, większego rozwinięcia i momentów, które pozwoliłyby lepiej ich zrozumieć.

    Nie uważam jednak, że jest to książka tragiczna. Ma w sobie pomysł i pewien klimat, który mógłby naprawdę dobrze wybrzmieć, gdyby większy nacisk został położony na akcję i świat wyścigów, a mniejszy na nadmiar refleksji.

    Jestem szczerym recenzentem i w tym przypadku czuję, że potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany. Gdyby proporcje były inne, moja ocena byłaby zdecydowanie wyższa.

    ⭐ Moja ocena 6/10

  • Książki, które wkrótce pojawią się na Śladzie Emocji

    Na mojej półce pojawiło się ostatnio kilka bardzo ciekawych historii 📚

    W najbliższym czasie na profilu Ślad Emocji pojawią się recenzje tych książek. Każda z nich zapowiada się zupełnie inaczej – od mrocznej historii, przez fantasy, aż po thriller i romans.

    Jestem bardzo ciekawa, która z tych opowieści zrobi na mnie największe wrażenie.

    Dajcie znać w komentarzu:którą z tych książek chcielibyście zobaczyć na profilu jako pierwszą?

  • Gdy ofiara zaczyna patrzeć w stronę mroku – o „Kierunkowym do piekła” i „Czyśćcu”

    Nie rozsadził mnie kanibalizm.Nie scena delektowania się ludzkim mięsem.Nie podniecenie bólem.

    Rozsadziło mnie to, że Natalia Zawisza – dziewczyna, która pięć lat wcześniej została porwana i w akcie desperacji zabiła swojego oprawcę – zaczyna fascynować się kolejnym potworem.

    Pan X nie jest przerażający dlatego, że je ludzkie mięso.On jest przerażający, bo potrafi wejść w psychikę swojej ofiary.

    A jeszcze bardziej przerażające jest to, że Natalia – widząc wszystko, doświadczając wszystkiego – nie odwraca się.Ona zostaje.Ona patrzy.Ona zaczyna czuć coś, czego nie powinna.

    W „Dziewczynie z kalendarza” Sebastiana Fitzka padło zdanie, które wróciło do mnie jak echo: ofiary w pewnym momencie zaczynają szukać ujścia swoim traumom w ten sam sposób co ich oprawca. Czasem sami stają się oprawcami.

    I tutaj to widać.

    Trauma Natalii nie znika. Ona mutuje.Przybiera nową formę.Próbuje odnaleźć sens w chaosie.

    Jej fascynacja Panem X nie jest romantyzacją zła.To jest mechanizm.To próba przejęcia kontroli nad tym, co kiedyś ją zniszczyło.

    I właśnie to było dla mnie najmocniejsze.

    Ostatnie rozdziały są psychologicznym nokautem.Czułam dyskomfort.Czułam, że obserwuję moment, w którym ofiara przestaje być jednoznaczna.

    Seria Marty Cyrkiel działa podobnie jak historia o Brudnym – nie dlatego, że epatuje brutalnością, ale dlatego, że wchodzi głęboko w psychikę.Tu zło nie jest tylko czynem.Zło jest procesem.

    „Kierunkowy do piekła” i „Czyściec” to nie są książki, które się czyta i odkłada.One zostają.Bo każą zadać sobie pytanie:czy każdy z nas, wystarczająco złamany, mógłby kiedyś spojrzeć w tę samą stronę?

    ⭐Dla mnie to było 11/10.

    Nie dlatego, że było krwawo.Dlatego, że było psychologicznie niewygodnie.

  • „Trzy ćwierci do śmierci” – kiedy młodość spotyka granicę życia

    Są książki, które czyta się jednym tchem, i są takie, które czyta się w swoim tempie – nie dlatego, że są trudne, ale dlatego, że wymagają zatrzymania. „Trzy ćwierci do śmierci” należy właśnie do tej drugiej kategorii. To historia, która nie pędzi, ale towarzyszy. Pozwala wejść w świat bohaterki spokojnie, stopniowo, z przestrzenią na emocje.

    Taida to postać, którą trudno zostawić obojętnie. Podobała mi się jej determinacja, jej wola życia i to, że mimo młodego wieku potrafi patrzeć na świat z dojrzałością, która momentami zaskakuje. To bohaterka, która nie jest papierowa – czuje, przeżywa, popełnia błędy, ale też uczy się na nich. Właśnie ta mieszanka wrażliwości i siły najbardziej mnie poruszyła.

    Klimat powieści jest lekko młodzieżowy, ale napisany w sposób, który nie infantylizuje czytelnika. To duży plus. Choć jestem już na etapie, w którym inaczej patrzę na literaturę i oczekuję czegoś więcej niż tylko dynamicznej akcji, tutaj czułam, że autorka traktuje odbiorcę poważnie. Nawet jeśli fabuła kierowana jest głównie do młodszych czytelników, język i sposób prowadzenia narracji są przemyślane i dojrzałe.

    Nie zabrakło zwrotów akcji, subtelnego humoru i momentów lżejszych, które równoważyły poważniejsze wątki. Przyjemnie się tę historię czytało – płynnie, naturalnie, bez zbędnego przeciążenia. Były jednak momenty, w których miałam wrażenie, że niektóre wątki kończą się zbyt szybko. Jakby emocje dopiero zaczynały wybrzmiewać, a już przechodziliśmy dalej. Chciałabym czasem zostać w niektórych scenach odrobinę dłużej.

    Mimo tego zakończenie wywołało u mnie uśmiech. I co ważne – zostawiło mnie z ciekawością. Chcę wiedzieć, co dalej z Taidą. To zawsze dla mnie dobry znak. Jeśli po ostatniej stronie pojawia się myśl: „a co będzie dalej?”, znaczy to, że historia spełniła swoje zadanie.

    „Trzy ćwierci do śmierci” to książka, która łączy młodzieńczą energię z dojrzałym podejściem do emocji. Może nie jest historią, która wstrząśnie czytelnikiem do głębi, ale jest opowieścią ciepłą, momentami poruszającą i napisaną z wyczuciem. Dla młodszych odbiorców będzie bardzo dobrą lekturą, dla starszych – przyjemnym powrotem do intensywności pierwszych przeżyć.

    ⭐Moja ocena: 8/10.

    Współpraca z autorką.

  • 🌊 Nadciąga sztorm. I nie wszyscy utrzymają się na powierzchni.

    11.03 wraca Brudny.
    A ja już wiem, że to będzie czytelnicze uderzenie.


    Książka kupiona w przedsprzedaży na empik.com — nie mogłam czekać. Przy tej serii się nie czeka. Tu się wchodzi od razu.


    To jedna z tych historii, które nie są wygodne.
    Nie są lekkie.
    Ale zostają.


    Dziękuję Przemysław Piotrowski za konsekwencję i za to, że ten świat wciąż ma ciężar.
    Dziękuję Wydawnictwo Czarna Owca za kolejną odsłonę najmocniejszej serii kryminalnej.


    Czekam.
    I wiem, że znów nie będzie bezpiecznie.


    Kto wchodzi w ten sztorm razem ze mną? 🔥

  • Czytam, żeby coś poczuć — ślad, który zostaje pod skórą

    Nie każda książka ma być wygodna.Nie każda historia ma być przyjemna.

    Czytam po to, żeby coś poczuć — nawet jeśli to uczucie jest trudne.

    Był moment, kiedy zamknęłam książkę i przez dłuższą chwilę nie mogłam wrócić do codzienności. Nie dlatego, że była idealna. Ale dlatego, że coś we mnie poruszyła. Zostawiła ślad. I to właśnie ten ślad jest dla mnie najważniejszy.

    „Ślad Emocji” powstał z potrzeby mówienia o literaturze inaczej. Bez ocen pod linijkę. Bez gwiazdek. Bez presji, że każda historia musi się podobać.

    Interesują mnie książki, które zostają pod skórą. Takie, które drażnią, poruszają, zmuszają do zatrzymania się na chwilę. Czasem niewygodne. Czasem ciche. Zawsze prawdziwe.

    Nie szukam literatury idealnej. Szukam literatury, która coś zmienia — nawet jeśli tylko na moment.

    Jeśli czytasz podobnie, jesteś we właściwym miejscu.